O Neymarze ostatnio jest głośno. Raz że chłopak w piłkę gra naprawdę dobrze i w Brazylii robi za dyżurny megatalent, dwa że czasem strzela karne jak poparzony, a trzy, że... no właśnie. Ma w sobie coś takiego, że dzieją się z jego udziałem śmieszne rzeczy.
W meczu Santosu przeciwko Goias doszło do takiej właśnie sytuacji. Biegnącego z piłką i starającego się dryblować Neymara zatrzymano w tak przeciwny sposób, że młodemu Brazylijczykowi spadły z tyłka gacie. Co prawda ani "szanowna" ani chwała na wysokości sopel nie wyszły na wierzch, ale jednak troszkę wstydu się pojawiło...
Co ciekawe sytuacja wywołała w Neymarze tylko wesołość. Mniej entuzjastycznie zareagował prawdopodobnie na przestrzelony przez siebie rzut karny, kolejny w ostatnich tygodniach. Proponujemy zaprzestanie kolejnych prób.
Aż przypomina się wesoła akcja z Wasilewskim i jego spodenkami.