źródło: babol.pl, Sobota, 29 października 2011

Bolesna lekcja Holendra
Przychodzi Maaskant do urzędu...
Robert Maaskant przeżył swoją najdotkliwszą lekcję od kiedy przeprowadził się do Krakowa. Szkoleniowiec Wisły zmierzył się bowiem z urzędnikami i przepisami. Poznał więc to, co każdy Polak zna - bezduszność i marnowanie czasu.
Trener "Białej Gwiazdy" chciał zarejestrować swojego syna, który niedawno przyszedł na świat. Już wcześniej informowaliśmy o tym, że Maaskant wybrał dla juniora następujące imiona - Maas Kaziu Flynn. Postanowienie Holendra to jedno, podanie informacji przez serwisy to drugie, jednak i tak trzeba było zmierzyć się z przepisami. Na dzień dobry szkoleniowiec dowiedział sie więc, że w Polsce nie można nadawać trzech imion (takowe można uzyskać np. na bierzmowaniu).
Kiedy więc postanowił zrezygnować z jednego członu, okazało się że nie może również nadać synowi imienia "Kaziu", bowiem zdrobnienia są nielegalne. Oczywiście w wersji urzędowej. Dla przybysza z kraju, w którym przepis ma pomagać, a nie utrudniać, taka lekcja poglądowa musiała być niezłym szokiem. Zwłaszcza, że urzędnicy na pytanie "dlaczego tak jest?", odpowiadali "bo tak".
W końcu jednak Maaskantowi udało się zarejestrować syna tak jak chciał. Negocjacje zajęły mu jednak trzy godziny! Czym przekonał urzędników? Tego do końca nie wiadomo. Być może obiecał, że Wisła zacznie grać ciekawszy futbol. Oby...
oceń:
0
Podziel się: