Jest takie miejsce na ziemi, które wychowuje chyba najwięcej utalentowanych piłkarzy na mieszkańca. Jest nim... była Jugosławia. Gdyby zsumować wszystkich dobrych zawodników, którzy pochodzą z tego istniejącego do 1992 roku kraju, powstałaby reprezentacja zdolna rywalizować z każdym.
Obecne losy ex-jugosłowiańskich drużyn narodowych nie są zbyt szczęśliwe. Żadna z nich nie zdołała jak dotąd zakwalifikować się na Euro 2012. Szanse w barażach mają jeszcze Chorwacja, Bośnia i Hercegowina oraz Czarnogóra. Niespodziewanie w grupie polegli Serbowie, odpadli również Słoweńcy i Macedończycy.
Gdyby jednak skupić piłkarzy ze wszystkich tych krajów w jednym miejscu, powstałaby absolutna potęga. Oni spokojnie mogliby rywalizować o tytuł mistrzów świata. Komplikacje polityczne pod koniec XX wieku sprawiły jednak, że taka reprezentacja z pewnością nie powstanie.
Zbudujmy zatem wirtualną kadrę Jugosławii od początku. Największy problem byłby z obsadą bramki, ponieważ żaden z golkiperów obecnych reprezentacji byłych jugo-republik nie prezentuje najwyższej klasy światowej. O miejsce w bramce rywalizowaliby prawdopodobnie Samir Handanovič, słoweński bramkarz Udinese Calcio, z Asmirem Begoviciem - Bośniakiem ze Stoke City. Obaj prezentują się co najmniej solidnie i nie byli by dziurą na tej pozycji.
Trzecim bramkarzem w 23-osobowej kadrze na Euro 2012 mógłby być młody Ivan Kelava z Dinama Zagrzeb. Rokuje na bardzo dobrego i pewnego bramkarza z dobrymi warunkami fizycznymi.
Obrona byłaby mocno serbska. W pierwszej jedenastce wybiegliby zapewne Branislav Ivanović z Chelsea Londyn, Nemanja Vidić z Manchesteru United, Aleksandar Kolarov z Manchesteru City oraz Neven Subotić z Borussii Dortmund. Solidną alternatywą na rezerwie byłby Emir Spahić, Bośniak-muzułmanin z FC Sevilla. Do tego Chorwaci Vedran Ćorluka z Tottenhamu i Dejan Lovren z Olympique Lyon oraz młodziutki, wspaniale rokujący Czarnogórzec Stefan Savić z Manchesteru City.
W pomocy pewne miejsce miałby z pewnością Chorwat Luka Modrić z Tottenhamu, którego chcą mieć w swoich szeregach najmocniejsze kluby świata z Manchesterem United i Realem Madryt na czele. Doświadczony Dejan Stanković z Interu Mediolan imponowałby zapewne w jugosłowiańskiej kadrze mocnym strzałem, podobnie jak czyni to w klubie.
O miejsce w jedenastce walczyłby także rodak Modricia i jego kolega klubowy z Tottenhamu Hotspur, Niko Kranjčar. Nie bez szans byłby także gwiazdor Szachtara Donieck, również Chorwat Darijo Srna. Podobnie jak bośniacki pomocnik AS Roma Miralem Pjanić.
Uzupełnieniami składu w środku pola mogliby być Serb Miloš Krasić z Juventusu Turyn, Słoweniec Josip Iličić z Palermo i Bośniak Elvir Rahimić z CSKA Moskwa.
W ataku dzieliłby i rządził gwiazdor Manchesteru City, Bośniak Edin Džeko. Obok niego mógłby występować jeden ze znakomitych Czarnogórców - Mirko Vučinić z Juventusu Turyn, bądź jako cofnięty napastnik Stevan Jovetić z Fiorentiny. Solidnym uzupełnieniem byłby dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi Słoweniec Milivoje Novakovič z FC Koeln, partner z ataku Łukasza Podolskiego, czy też Macedończyk Goran Pandev z Napoli.
Kadrowo taka drużyna prezentowałaby się absolutnie imponująco, mogłaby z powodzeniem walczyć z każdą reprezentacją świata.Problem w tym, że do jednej bajki wrzuceni zostaliby przedstawiciele osobnych, dumnych narodów i wyznawcy trzech różnych religii - prawosławia, katolicyzmu i islamu. Jak kończy się taka mieszanka wybuchowa? Wybuchem... wojny, co pokazała już kilkakrotnie historia. Chyba że trenerem zostałby Josip Broz Tito.
Roman Koń
Dołącz do babola na facebooku