Fernando Morientes w Legii - podała Dezinformacyjna Agencja Kibicowska "Szyder-press". I zaczęło się. "Moro" widziany był praktycznie wszędzie. Grał na akordeonie, jadł kebaby z Raulem, walił browary na Polu Mokotowskim.
Kibicom, którzy rozprzestrzenili tego newsa na forach, przyznajemy nagrodę Dziurawej Głowy Miesiąca. Wielkie brawa! Zaczęło się niewinnie, od jednego z wielu wpisów jakie pojawiają się każdego dnia na forach - "Morientes w Legii". Potem dochodziły kolejne, bardziej szczegółowe. "Moro" był na lotnisku Okęcie, przechodził badania na Skrze, negocjował kwestie kontraktu na Legii.
Po kilku godzinach Hiszpana widziano już wszędzie. Oto co robił i gdzie widziano "El Moro" (zapis komentarzy oryginalny):
- Widziałem jak kupował maliny od gościa z samochodu przy PKP Rakowiec.
- też go widziałem, wsiadał na metrze imielin..
- Podobno Morientesa widziano w tramwaju linii 9 jechał od strony Okęcia do centrum, ale w środku drogi uciekł przed kanarem. Miał ze sobą akordeon i zabawiał podróżujących klasycznymi hiszpańskimi utworami.
- wysiadł na Polach Mokotowskich i od razu pobiegł do Loka się naprać...
- widziano Morientesa na Grochowie.... Szedł razem z Raulem w okolicach wiatraka
Byli też sceptycy:
- Fernando Morientes faktycznie jest w Warszawie, jednak my się nim nie interesujemy. Podobno ma wzmocnić Dolcana.
Informacja szybko się rozprzestrzeniała, aż trafiła... do mediów. To chyba pierwszy taki przypadek w Polsce. Nad dziennikarzem pastwić się nie będziemy, bo zrobilibyśmy to o dzień za późno. Nie zaryzykowaliśmy z prześmiewczym komentarzem w poniedziałek, to nie będziemy udawać wszechwiedzących. Dzisiaj pisanie tekstów w stylu "Lubimy Andersena, Tolkiena, to możemy i X polubić" jest jak typowanie wyniku meczu po końcowym gwizdku.
Sami przez chwilę wyobrażaliśmy piłkarza o tej renomie w naszej ekstraklasie. Jesteśmy tak spragnieni kogokolwiek kto liznął wielkiej piłki, że nie przejmowaliśmy się wiekiem "Moro". Ucieszylibyśmy się, gdyby w ekstraklasie zagrał Maradona, Eusebio albo Pele, a co dopiero 34-letni młokos.
Prawda jest taka, że po tych informacjach, wbrew wszelkim logicznym przesłankom wybiegliśmy na miasto, zaczęliśmy go szukać i udało się. Dzięki informacji "Szyder"press" namierzyliśmy Morientesa. - Fajnie tu u Was, ale robi się chłodno. Spadam do siebie - rzekł poprawną polszczyzną. Zanim nam uciekł (nadal biega szybko), zrobiliśmy mu kilka fotek.
"Moro" zwiedził obowiązkowy punkt każdego turysty. To wymowny znak, że Stare może być piękne i wartościowe.
 |
| (fot. Użytkownik:ChudyRafcio31) |
... centrum wydarzeń kulturalnych stolicy. Pokazał, że potrafi nie tylko być napastnikiem, ale i obrońcą.
 |
| (fot. Użytkownik:ChudyRafcio31) |
... był także na Legii. Tym razem nie wyszło. Może za rok.
 |
| (fot. Użytkownik:ChudyRafcio31) |