Patryk Małecki prosił się i się doprosił. Kolejnego wybryku "Małego" zarząd Wisły Kraków już nie przełknął i zawodnik został odsunięty od drużyny. Nie może też trenować, ani grać z zespołem Młodej Ekstraklasy, czyli jest de facto w takim "Klubie Kokosa" do końca sezonu.
Z tej okazji odświeżamy radosną twórczość z października ubiegłego roku pod tytułem: "Minuta z życia Patryka Małeckiego".
Ok, dostałem wreszcie podanie. Nie miałem piłki już od dokładnie dwóch minut i osiemdziesięciu sekund. Czy tam osiemnastu. Nieważne. Mam ją pod nogami. Pilnuję jej. Jest moja. Władam nią. Wszystko jest git, tylko... kur..., jakiś pajac mi chce odebrać. Takiego wała.
No nic, ruszam. Po drugiej stronie macha mi już Kirm, żebym podał (haha, co za gość, przecież dopiero dostałem piłkę).
Pierwsza przeszkoda, napotykam Komorowskiego. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Zabierze mi piłkę czy minę ja jego. Zamykam oczy, niczego nie widzę. Jak go nie przedrybluję, to go znienawidzę...
Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeest. Frajer za plecami, mogę pędzić śmiało. Udam, że mam dobry balans i wygnę trochę ciało.
Patrzę i nie wierzę, co stoi przede mną. Czy on z drzewa zlazł, czy ma karnację ciemną? Podejdę, zagadam, wszak cham ze mnie żaden. - Chłopie, idź mi stąd. Najlepiej do Wiesbaden.
Popłakał się i poszedł. Mi się nikt nie stawia. Jak nie strzelę dzisiaj gola, to chyba puszczę pawia.
Jestem wyrozumiały i tolerancyjny. Panuję nad sobą, nie jestem impulsywny. Jednak widzę przed sobą leżącego Trałkę. Pomyślałem sobie, że chyba przegiął pałkę.
Kirmowi nie podam, bo przecież to spieprzy. Po lewej mam Ilieva, ten jest trochę lepszy. Na decyzję pora, kur.., boli głowa. Może wrzucę za plecy do Cwetana Genkowa. Nie, on przecież nie gra, kontuzję wczoraj złapał. Ok. Strzelam.
K****!!!!
Teraz muszę wracać. Bez piłki, więc powoli. Odsapnę sobie chwilę, bo mnie noga boli. Kiedy mi podadzą, znowu naprzód ruszę. Gola dziś koniecznie strzelić sobie muszę.
PS Powyższy tekst należy odbierać z przymrużeniem oka (bądź dwóch). Nie ma na celu obrażania niczyich uczuć czy też godności.
Teraz nie będziesz kopał tylko biegał po schodach jak Rocky... albo Kokosiński, a tak poważnie czemu polscy piłkarze to tak często idioci czystej postaci? Małecki zapewne obudzi się w wieku 35 lat, bez pieniędzy , a za to z uczuciem "Spieprzyłem sobie karierę i życie". Por que?
,,Jednak widzę przed sobą leżącego Trałkę. Pomyślałem sobie, że chyba przegiął pałkę''. Zapraszam do fantasy ligi do ligi ,,PIłka dla kibiców!!!'' kod dostępu 454515896
Idzie małecki do restauracji i pyta właściciela czy mógłby się u niego zatrudnić jako kelner. Na to właściciel: Nie, bo żeby zostać kelnerem trzeba umieć podawać