Kredyty, uciążliwe wypełnianie formularzy, spłacanie rat. Niektórzy są w tej komfortowej sytuacji i mogą ominąć trudy dnia powszedniego. Wystarczy wypłacić dniówkę i... być dobrze opłacanym sportowcem. Zajrzymy zatem do kieszeni tych, którym wielokrotnie kibicujemy.
Lider polskich sportowców-krezusów Robert Kubica reklamujący systemy ratalne byłby mało wiarygodny. Niezależnie od tego, czy Polak siedzi w bolidzie i rywalizuje w gronie najlepszych kierowców świata, czy też odpoczywa po wyścigu, urządzając sobie dłuższą drzemkę, jego konto wzbogaca się dziennie o ponad 45 tysięcy złotych!
Gdy na koncie pojawiają się dodatkowe profity za reklamy dniówka staje się jeszcze wyższa. Na co więc mógłby wydać zarobek z zaledwie jednej doby? Gdyby Robert chciał zerwać ze swoim wizerunkiem grzecznego chłopca zakochanego w Formule 1, mógłby np. opłacać gwiazdy polskiej sceny muzycznej i zamawiać u siebie prywatne koncerty. Z samej tylko dniówki byłby wstanie opłacić tygodniową gażę (siedem koncertów - 7 tys. za każdy) byłej królowej disco polo, Shazzy. Stać go też na inne, głośniejsze nazwiska, m.in. Mandarynę, Krzysztofa Krawczyka, Perfekt. Gdyby zechciał zatrudnić Dodę (45 tys.), wydałby prawie całą dniówkę. Oczywiście mówimy tutaj o samej gaży dla artystów. Z kolejnych dniówek musiałby opłacić koszty zorganizowania prywatnego koncertu.
Drugi w kolejce Tomasz Kuszczak z dniówką nieco ponad 28 tysięcy złotych także ma szerokie pole do popisu. Polski bramkarz mógłby np. odetchnąć od brzydkiej pogody w Manchesterze i wykupić sobie ekskluzywną wycieczkę dookoła świata na trasie: Chile - Wyspa Wielkanocna - Tahiti - Moorea - Bora-Bora - Australia - Papua-Nowa Gwinea - Filipiny. To koszt. ok. 25 tysięcy złotych.
Artur Boruc po przenosinach do Fiorentiny zarabia dziennie - bez premii za wygrane mecze i kontraktów reklamowych - ponad 10,5 tysiąca złotych. Co prawda jest to mniej, niż miał w Celtiku, niemniej polski bramkarz z pewnością nie powiedział ostatniego słowa i typujemy, że jego gaża jeszcze wzrośnie - jeśli nie we Florencji, to w innym klubie.
Boruc schudł kilkanaście kilo i prezentuje się bardzo dobrze. Uporządkował życie prywatne i wziął się za siebie. Jeszcze kilka miesięcy nazywany był przecież McBorucem, a tabloidy przyłapały go z browarkiem i cygarem. Gdyby chciał wrócić do tych nałogów za samą dniówkę jest w stanie zrobić konkretną imprezę. Za 10,5 tysiąca mógłby kupić: 1 000 cheeseburgerów w firmie, którą reklamuje, do tego 20 zgrzewek piwa w markecie, zrobić sobie tatuaż, podobny do tego, za który był krytykowany i dokupić jeszcze 200 cygar.
Poszaleć może z pewnością najlepszy polski koszykarz - Marcin Gortat z dniówką w granicach 20 tysięcy złotych. W wywiadzie dla "Wirtualnej Polski" gwiazdor Orlando Magic przyznał, że jedno z jego marzeń to... kupno malucha. - Podjadę takim na trening, to chłopaki mocno się zdziwią - przyznał reprezentant Polski. Gdyby Marcin chciał spełnić swoją zachciankę w ilościach hurtowych, wówczas mógłby kupić 20 fiatów 125p rocznik 1989.
Pora na kobietę na liście sportowców szastającymi jednodniówkami. Agnieszka Radwańska obniżyła ostatnio loty, ale nadal stać ją na wiele, przynajmniej jeśli chodzi o finanse. Wierzymy, że tak samo będzie w wypadku wyników sportowych. Gdyby krakowianka chciała zadać kłam stereotypowi związanemu z oszczędnością mieszkańców Grodu Kraka, ma co wydawać.
Z dniówką w wysokości ponad 18 tysięcy złotych plasuje się w czołówce polskich sportowców-bogaczy. Sama przyznaje, że jeśli rzeczywiście chce zaszaleć, wówczas wydaje pieniądze na markowe ciuchy, które mogłaby kupować bez opamiętania. Zaznacza jednak, że nie odbiło jej i mogłaby się ubierać także w ciuchlandzie. Gdyby zdecydowała się wydać całą dniówkę w tego typu sklepach, wówczas stać by ją było na... 360 kilogramów ubrań.
Listę sportowców-krezusów można poszerzyć o wiele nazwisk. Z pewnością równie ekstrawaganckie wydatki mogłyby być domeną Sebastiana Janikowskiego (ponad 15 000 złotych dziennie), Ireneusza Jelenia (ponad 13 000), Jakuba Błaszczykowskiego (ponad 11 000), czy Adama Małysza (powyżej 8 000).
Sportowcy, do których los się uśmiechnął i za ciężkie treningi otrzymują pokaźne kwoty, mogliby być kontrowersyjni jak gwiazdy muzyki, czy kina. Po początkowym szaleństwie wolą jednak zainwestować: w mieszkania, prywatne interesy. Wiedzą jak szybko mija kariera sportowca, a lista tych, którym się nie udało jest jeszcze dłuższa.